Zaczęło się od demontażu...

Zdziwił mnie dobry stan blach i znakomita większość oryginalnych (nietypowych) śrub i nakrętek. To dobrze rokuje na przyszłość.

 

Silnik. Wymontowany, zostawiłem go na deser. Jak się później okazało, nie wymagał wielkiego nakładu prac. Cylinder nominał. Zużycie 0,02mm. Wał zdrowiutki. poprzestałem na wymianie pierścieni, łańcucha sprzęgła i płynów. Zobaczymy...

 

Blachy są zdrowe. Nie ma śladu korozji, a co najważniejsze - nie były pogięte, naprawiane itp. Jest dobrze.

 

Zima. Czas coś pomalować.

Dwa miesiące zajęło mi wydumanie, jak pomalować moje cudo. Niestety, Forum Iża wtedy jeszcze nie istniało, więc byłem zdany tylko na siebie. W końcu wymyśliłem. Czarny ze złotymi szparunkami, z małymi odstępstwami od oryginalnego malowania Iża49. Odstępstwa to m.in. inne malowanie zbiornika, czarne lagi i dwa złote paski na felgach. Efekty widać poniżej.

 

Motocykla nie malowałem sam. Robił to kumpel, który notabene posiada Iża49, tego samego, którego ja miałem kilka ładnych lat temu. Na szczęście wiem, że jest w dobrych rękach..

 

Kiedy blachy były malowane, pewne rzeczy poszły do chromowania, inne - dostały powłoki cynkowe. Nie jestem zwolennikiem motocykli kapiących chromem, dlatego ilość powłok galwanicznych jest taka, jak w oryginale. Oczywiście śruby i szprychy są ocynkowane.

Zbiornik paliwa. Jeszcze bez klaru. Wygląda całkiem zachęcająco.

 

Październik 2005. Pierwsze elementy ramy wracają pomalowane. Iż powoli wyłania się z niebytu.

 

Listopad 2005. Pojawiają się elementy chromowane. Całość nabiera kształtu. To już zaczyna coś przypominać...

 

Listopad 2005. Wizyta na Motobazarze zaowocowała zakupem nowych gum. Poza podnóżkami, kupiłem także gumę rolgazu. Jest prawie identyczna z oryginalną. Jest dobrze ;)

 

Kiedy mój Iż był malowany, ja zająłem się między innymi zaplataniem kół. Nowe szprychy firmy Bartnik, własnoręcznie sklecony przyrządzik, odrobina wyobraźni i... naprzód!!! Okazuje się to całkiem fajną zabawą, efekt - powyżej.

 

8 grudnia 2005. Iż stanął na nogi (tzn. koła ;) Wielka chwila. Ta rama jest piękna! Gapię się na nią cały czas. Dobrze mieć motor w pracy.. Słowo o oponach. Oryginalny rozmiar to 3,25x19", Ja zaszalałem. Założyłem z przodu 3,50x19", na tył poszła 4x19". Obawiałem się trochę, że będzie przycierać, na szczęscie wszystko pasuje bez pudła.

 

Styczeń 2006. Dojechał tylny błotnik. Od razu lepiej ;)

 

Styczeń 2006. Po "odmuleniu", silnik został gruntownie przejrzany.Większych problemów nie stwierdziłem. Wał jest nadspodziewanie zdrowy, więc odpuściłem rozpołowianie silnika.Wymienione części to: nowy łańcuch sprzęgła (jednorzędowy, a jakże!), nowy sworzeń i pierścienie (KEMOT). Reszta zostaje bez zmian. Jedyna obawa jaką mam to szczelność nie najmłodszych przecież uszczelniaczy. Zobaczymy...

 

3 marca 2006. Silnik już w ramie. Cylinder został wypiaskowany i pomalowany czarnym szprejcem żaroodpornym. W głowicy tkwi świeca od Żuka czy Warszawy - gwint chyba M20. Trzeba będzie tulejować.. Założyłem do zdjęcia kolana w chromie - wyrób polskiego rzemiosła. Nie kupujcie takich kolan, o ile nie musicie!!! Ja nie wiedziałem co robię (kupowałem przez internet, sprzedawca zarzekał się, że są identyczne jak oryginalne), na szczęscie udało mi się odsprzedać je bez straty. Plusem tej historii było to, że zdopingowały mnie do naprawy oryginalnych. Grunt, to dobra motywacja ;)

 

Coraz bliżej do końca...

20 marca 2006. Blisko, coraz bliżej.. Tak, ten Iż może się podobać. Dopiero dziś mam pewność, że moje malowanie ma sens. Na fotce widać stare, dobre oryginalne kolana. Naprawiłem je przeciągajęc przez pogniecione rury zestaw kulek na lince. Każda następna kulka ma średnicę większą o 1.5mm. Stary, przedwojenny sposób, a działa. I to jak! Teraz można do chromu. Tu zamierzam po raz kolejny odstąpić od oryginału. Kolana będą chromowane, chcę jednak wykończyć je matowo, w kolorze silnika.

 

Maj 2006. Iż odpalony. Oczywiście historyczna chwila musiała zostać uwieczniona, zapraszam do popatrzenia i posłuchania jak pracuje moja 49.(film ma ok 5MB). Iż mruczy bardzo przyjemnie. Pojawił się legendarny wyciek oleju spod kopniaka...  Zewnętrznie bardzo blisko do Wielkiego Finału, pozostaje jeszcze  położenie instalacji elektrycznej, której na razie brak. Walka trwa.

Maj 2007. Długa przerwa, podczas której Iż zmieniał się nieznacznie. Uważny obserwator zauważy nowy filtr powietrza, gumy boczków sygnowane emblematem Saturna (podobno rarytas, choć nie mam stuprocentowej pewności że takie gumy występowały w modelu 49), oraz nowe zawieszenie przednie. Zastosowałem rzadko spotykane opaski występujące w pierwszej serii Iża49.

Rzeczy mniej widoczne z daleka to kompletnie nowe tuby tłumików wykonane ze stali kwasoodpornej (poprzednie też były dorabiane, niestety nie miały przetłoczeń na suwak), klakson, prądnica, oraz oryginalny żółwik tylnego światła.

O remontowaniu..

Remont starego motocykla?

 

O tak... Iż był pierwszy, ale już wiem, że to początek długiej drogi. Dziś mam już trzy następne motocykle do remontu, obecnie tematem nr 1 jest poczciwa SHL M04. Plan remontowy mam wypełniony na parę lat ;-)

Made with Namu6